czwartek, 14 stycznia 2016

Always



Nie wiem czemu to piszę, bo nie przyszłam tu z rozdziałem, nie jest on nawet pisany, nawet nie zaczęłam, a jednak przyszłam. Nie wiem też czemu mówię te słowa – Alanie, dziękuję. Nie wiem czemu on i kogo obchodzi to, co właśnie napisałam i napiszę. Nie wiem nic, na dobrą sprawę. Nie. Wiem, że Alan nie będzie miał osiemdziesięciu lat i nie będzie czytał Harry'ego Pottera rodzinie, wiem, że to głupie, ale jego śmierć naprawdę mnie zabolała. To było zbyt drastyczne, choć przyjęłam to lepiej niż śmierć Davida Bowie.

Naprawdę, nie zmuszam nikogo do płakania ze mną, ale... Dobra, cierpcie tak jak ja. 

To żart.

Uczcijmy chociaż przez minutę tego wspaniałego człowieka i niech trafi tam, gdzie będzie mu lepiej. Do Davida i Lemmy'ego.

Albo nie, on przecież żyje wiecznie.


3 komentarze:

  1. Głupia Kluska.
    Myślałam, że przybywasz z nowym rozdziałem, a tu dupa.
    Ja nie byłam przywiązana jakoś strasznie do Alana Rickmana, ale jego śmierć mną lekko wstrząsnęła. Słuchasz Motorhead? Siostra <3
    Co nie znaczy, że Ci wybaczam brak rozdziału! Spinaj swe zgrabne poślady i pisz, gałganie jedny! Ma się on pojawić w tym miesiącu, tego roku! Już ja Ci dam "rozdział jest nie napisany"! No, dalej! Pamiętaj, jestem zbyt upierdliwa oraz psychiczna, żeby Cię zostawić, głupku <3
    Sophie Casterwill

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam podobnie... Przeczytałam info o śmierci Rickmana, weszłam na bloga i tak "jezu, muszę coś napisać, bo nie wytrzymam" - tylko co?...
    Smutno, strasznie smutno :(

    OdpowiedzUsuń
  3. ja też... wpadnij do mnie na bloga :P)zabawki

    OdpowiedzUsuń